niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 26

   Dedyk dla  @belieberka32512 :) Sandrunia musimy się spotkać kiedyś! <3 



***

          Przez kilkanaście minut wpatrywaliśmy się w siebie, jakbyśmy  mieli zobaczyć się ostatni raz.  Przy nim wszystkie moje złości uchodziły w niepamięć. Po chwili wpatrywania  się w siebie Justin przerwał tę chwilę :
 - Melody  to dla ciebie  - wyciągnął  zza siebie bukiet czerwonych róż.
 - Dziękuję.    
  Gdy wręczył mi je do ręki , zarumieniłam się i on to zauważył.
  - Uwielbiam jak się rumienisz. Uwielbiam twoje oczy, twoje włosy. Uwielbiam cię za wszystko! Nie chcę nikogo innego rozumiesz?! Nikt nie dorówna niczym tobie!
- Justin, proszę cie, a słodka Selena?
- Czyżby ktoś tu był zazdrosny?
-Mooooże.
- Selena nie jest i nigdy nie była moją dziewczyną.
- A te pocałunki, zdjęcia, spacery, randki ?
- To Scooter kazał mi się z nią spotykać, bo niby mi i jej to pomoże w karierze. Nie popieram tego pomysłu, ale nie mogę nic zrobić i tak się naraziłem za to, że na nią nakrzyczałem na tym lotnisku.
-No dobra wierzę ci! Co cię skłoniło, aby tu przyjechać?
- Hmmmm co mnie skłoniło? Miłość Melody, miłość!
- Awww.. Co ty ze mną robisz?! Znowu się rumienie!
-Justin lubić TOO !
-Wariat.
-Czyli mam rozumieć, że mi wybaczysz i będzie między na mi okey?
- Zastanowię się! - powiedziawszy to wytknęłam język.
- No wiesz co!
- No dobra. Taak wybaczam Ci !
- Czyli jesteśmy ze sobą?
-A jak myślisz?
- Ja myślę, że ....
   Justin nie dokańczając swojego zdania wpił się w moje wargi. Nareszcie poczułam smak tych ust. Miały dokładnie ten sam smak co wcześniej. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego jak za nimi tęskniłam. Tęskniłam za całym Justinem. Teraz wiem, że to nie przypadek, że mnie potrącił. To spotkanie było nam pisane. Cieszę się z tego, że spotkałam tak wspaniałego człowieka. Na reszcie zrozumiałam, że nie mogę oszukiwać siebie co do uczuć! Gdy oderwaliśmy się od siebie  to patrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Moje kochane czekoladowe oczka, w których za każdym razem tonę. Cofam to zdanie o moich najgorszych urodzinach! Są wspaniałe! Dalej byśmy tak stali, gdyby nie  "moi przyjaciele" wchodzący do holu. Widziałam, że Norah spojrzała w naszą stronę i lekko się uśmiechnęła. Za nią szli kumple Martina, a za nimi ON. Miał rozwaloną wargę, i lekko zaczerwienione miejsce w okolicy oka. Ciekawe co się stało ... Odwróciłam głowę w celu zobaczenia wyrazu twarzy Justina. Ten widok nieco mnie zdziwił. W jego oczach, które przed chwilą miały iskierki szczęścia, to teraz zmieniły się nie do poznania. Widniała w nich ogromna złość, i wrogość. Jego wzrok cały czas był skierowany na Martina. Gdy zniknął z zasięgu wzrokowego. Justin się rozluźnił. Nie wiedziałam o co chodziło, ale musiałam się dowiedzieć.
-Juuustin?
- Tak kochanie.
- O co chodzi?
- O nic.
- Wiem, że coś jest nie tak ... Proszę powiedz.
-Ale nie chcę ci psuć humoru.
- Nie popsujesz. Cokolwiek to jest. Chodzi o Martina? Nie martw się nic do niego nie czuję.
- Nie, nie chodzi mi o to. W sensie tak o niego, ale o to co powiedział o tobie.
- Co takiego powiedział?!
- Cytuje : " fajna dupa  jest  z Melody ! Sam bym się z nią przespał ! ".
- Co za chuj! Ja pierdole! Zaraz mu pokaże fajną dupę!-miałam już zamiar udać się do Martina, lecz Justin mnie mocno przytulił od tyłu i powiedział :
- Nie pozwolę ci do niego iść. Już dostał za swoje.
- To ty mu to zrobiłeś?
       Odwróciłam się do Justina twarzą i czekałam, aż odpowie.
- No dobra. Tak, ale należało się mu. Nikt nie będzie się tak o tobie wypowiadał! Jesteś wyjątkową osobą, a jak w to nie wierzy to jest śmieciem.
- Awww. Za to masz długiego buziaka.

        Znowu połączyliśmy się w długim pocałunku. Czułam jak jego język tańczy z moim. To było wspaniałe uczucie. Moja noga wygięła się pod czułością pocałunku jak w tych wszystkich filmach.  Przerwałam nasz pocałunek, gdyż przypomniałam sobie, że stoimy na środku holu i nie szczędzimy sobie uczuć, a jak wiem innych może to denerwować.
- No ej! Miał być dłuuuuugi! - usłyszałam niezadowolenie z ust  Justina.
- Jesteśmy w miejscu publicznym chciałam ci przypomnieć i niektórych może to denerwować. Poza tym mam ochotę na spacer, a ty?
- No to idziemy!

     ***
 Przez cały spacer miałam dobry humor, świetnie bawiłam się w jego towarzystwie, uśmiech nie schodził mi z twarzy. On naprawdę ma jakąś magię w sobie skoro tak na mnie działa.  Spędziłam z nim 2 godziny na spacerowaniu. Zmęczeni poszliśmy do hotelu, lecz pod moimi drzwiami do pokoju dał mi soczystego buziaka i powiedział:
- Mel! Za pół godziny przyjadę po ciebie i twoich znajomych. Pójdziemy do klubu trochę po świętować, bo moja gwiazdka kończy 17 latek, a teraz spadam i widzimy się za pół godziny.
          Nie mogłam nawet udzielić mu żadnej odpowiedzi, bo szybko zniknął z mojego punktu widzenia. Nie miałam na co czekać i zniknęłam za drzwiami pokoju. Poinformowałam dziewczyny o pomyśle Justina, one ucieszyły się bardziej ode mnie. Sam była szczęśliwa, że się z nim pogodziłam oraz, iż do tego się przyczyniła. Norah tylko szepnęła: "Mam nadzieję, że jak najdłużej będziecie razem". Też mam taką nadzieję! Ubrałam się w czarne dżinsy i założyłam biały T-shirt z wieżą Eiffla. Miałam do niego pewien sentyment. Na pewno sami wiecie dlaczego. Co z moimi włosami. Rozpuściłam je. Tylko, przytrzymywała je czarna opaska z kokardką. Gdy byłyśmy już wszystkie gotowe, przyszedł Justin. Zabrał nas wszystkich łącznie z Martinem i jego kumplami. Co mnie bardzo zdziwiło. Pewnie Norah ich powiadomiła. Mam to gdzieś czy oni tu są. Ważne, że jest tu Justin!  Co do niego wyglądał nieziemsko. Miał na sobie czarne rurki, tego samego koloru T-shirt oraz fioletowy sweterek. No i oczywiście czarne Supry! No, bo jakby inaczej!

***
 W klubie było pełno ludzi. Chłopacy spędzali czas z Norah`a i Sam. Po mojej kuzynce nie było widać zadowolenia. Było mi jej żal. Co do mnie właśnie tańczyłam z Justinem, który właśnie przerwał tę czynność szepcąc mi do ucha :
- Mel, chodźmy na chwile na zewnątrz.
   
Chwycił mnie za rękę i wyprowadził z pomieszczenia. Na świeżym powietrzu mogliśmy normalnie porozmawiać.
- Tak Justin o co chodzi?
- Mam dla ciebie niespodziankę, bo w końcu są twoje urodziny i ....

********************************************************

 Tak, tak wiem kończę w nieodpowiednim momencie! Ale cóż życie jest okrutne. Dziękuję wam za wszystko! Jesteście zajebiści tyle wam powiem <3 Nie wiem ile razy jeszcze będę wam dziękować za wyświetlenia i komentarze. Mam nadzieję, że rozdział się spodobał ? :D Czekam na waszą opinię :) Jeżeli czytacie tego bloga to proszę zostawcie komentarz , chcę zobaczyć ile was tutaj jest ! <3 Jeszcze raz dziękuję z całego serca ! :D

Rozdział 25

 Rozdział dedykowany:  @I_love_Harry_ :D Z góry przepraszam , że dopiero teraz napisałam dedyk :) Jesteś kochana jak wszystkie moje czytelniczki :D Cieszę się, że ci się podoba ten blog i jesteś ze mną <3 Dziękuję ci również za wszystkie komentarze <3 
                                           Oczami Melody :
 Weszłam do hotelu. Jak zwykle zaczęłam płakać, wszystko zrobiłam nie tak. Czy ja muszę być taka uparta i mieć swoją głupią dumę i honor? Przecież chciałam, aby było tak pięknie jak we wszystkich filmach. Wylałam tyle łez, że postąpiłam źle na lotnisku, a za chwilę go nienawidziłam, ale kochałam  i tak, chociaż wiedziałam co zrobił. Zdrada. A jak to nie było tak?  Kogo ja chce oszukać? Kto by nie chciał być ze słodką bez żadnych pomyłek Helenką Majonez. Nienawidzę jej od początku swojego dzieciństwa. Wszędzie było jej pełno. Może jednak się mylę? Sama nie wiem co myśleć .... Pewnie dłużej bym się tak nad sobą użalała, lecz przerwała mi dzwoniąca komórka.  To była mama. Czego ona chciała?! No tak urodziny. Tak szczerze to mam ich dość. Straciłam Justina  i to chyba raz na zawsze. DOŚĆ! Trzeba udawać przynajmniej mamie, że wszystko jest w porządku. Otarłam policzki od łez i  odebrałam:
- Hey mamo! Co tam u was?
- Cześć córeczko!  U nas wszystko w porządku. Chcieliśmy z tatą złożyć ci najserdeczniejsze życzenia z okazji twoich 17-stych urodzin i  jak tam jakieś plany?  Impreza?
- Dziękuję za życzenia, a co do imprezy to chyba pójdziemy gdzieś do klubu potańczyć albo coś - byłam niezłym kłamcą, więc rodzice zawsze mi wierzyli.
- Tylko pamiętaj nie upij się! Nie masz 18 lat, tylko 17. 
- Taaak wiem mamo. 
- No mam nadzieję. Była wczoraj u nas pani Morris i mówiła, że jakiś chłopak cię szukał i powiedziała mu, iż pojechałaś do Krakowa. Powinniśmy o  czymś wiedzieć? 
       I w tym momencie weszła Sam do pokoju z jakąś dziwną miną na twarzy. Nie chciałam gadać w jej towarzystwie  z mamą, bo wyczułaby, że coś jest nie tak. Postanowiłam zakończyć rozmowę.
- Mamo sorka, ale muszę kończyć. Pa pa. Ucałuj tatę - i się rozłączyłam.
      Po zakończeniu rozmowy  z moją rodzicielką, postanowiłam pogadać z Sam.
- Sam co się stało, że masz taką jakąś dziwną minę? Coś nie tak?  Czemu nie jesteś z pozostałymi? I gdzie jest reszta?
- Spokojnie.  Powolutku. Nie mam dziwnej miny, po prostu się martwię o ciebie i przyjechałam sama, chociaż właściwie nie.  Reszta chyba została w kawiarni. A teraz mi powiesz dlaczego  tak szybko wyszłaś?
-Dobra tobie powiem.  Chodzi o to, że gadałam z Justinem. Tak był tu.  Chodzi o to, że źle postąpiłam. Kocham go, a nie wiem czemu nie potrafię z nim normalnie porozmawiać bez swoich fochów. Z jednej strony nienawidzę go za to co zrobił w Paryżu, ale nie mogę też przestać go kochać. Czy ze mną jest coś nie tak? Nie rozumiem siebie. Kocham go, ale nie potrafię o tym zapomnieć. Sam powiedz coś?
- Wiem! Jest tylko jeden sposób na to. Idziesz teraz ze mną i nie marudzisz  oraz nie pytasz o nic.
        Sam chwyciła mnie za rękę, wyszłyśmy z pokoju, zamknęłyśmy go i moja kochaną kuzynka zaprowadziła mnie na dół. Zobaczyłam tam Justina.  On chyba nie do mnie. Spojrzałam pytającym wzrokiem na nią, a ona mi odpowiedziała :
- Powinniście sobie wszystko wyjaśnić. Ja już idę  i  zostawiam was samych. Trzymam kciuki  - powiedziawszy to, pocałowała mnie i udała się w stronę windy. 
          
          Przez kilkanaście minut wpatrywaliśmy się w siebie, jakbyśmy  mieli zobaczyć się ostatni raz.  Przy nim wszystkie moje złości uchodziły w niepamięć. Po chwili wpatrywania  się w siebie Justin przerwał tę chwilę :
- Melody  to dla ciebie  - wyciągnął  zza siebie bukiet czerwonych róż. 
- Dziękuję.
      Gdy wręczył mi je do ręki, zarumieniłam się i on to zauważył. 
 - Uwielbiam jak się rumienisz ....
**************************************************
Wiem, wiem, że krótki . Zabijecie mnie, iż w takim momencie skończyłam rozdział. Przepraszam was za to serdecznie. Pragnę wam podziękować za wszystkie komentarze i tyle wyświetleń ! :) Jesteście niesamowici ! Do następnego ! <3 Kocham was !
                                                                                         #enjoy 

Rozdział 24

Rozdział dedykowany : Sylwii @LoveYaBieber :)
Dziękuję , że jesteś ze mną i dajesz mi taaakie ciepłe słowa:D Kocham cię tak jak i wszystkich Youngbloodowców :*


   Tak to był Justin.Ja nadal wtulona w Martina wpatrywałam się w niego jak w obraz. Tak samo on we mnie. Zapomniałam w jednej chwili, że przytulam kolegę, jestem na "przyjęciu urodzinowym ". Wszystko zniknęło. Wpatrywaliśmy się w siebie bardzo długo. Zauważyłam  w jego oczach pożądanie, radość i smutek. Nurtuje mnie jedno pytanie :"Co on tu robi?! Jak się znalazł w Krakowie?". Jeszcze w dodatku musiał przyjechać w moje urodziny. Gdy zauważyłam, że Justin podnosi się z miejsca, natychmiast wyswobodziłam się z uścisku Martina, co mu się raczej nie spodobało. Podeszłam do Sam i szepnęłam jej na ucho :
- Przepraszam muszę stąd wyjść. Źle się czuję. Bawcie się dobrze. 
    Po wymówieniu tych krótkich trzech zdań , chwyciłam torebkę i udałam się w stronę wyjścia. Przy samych drzwiach pomachałam tylko znajomym i wyszłam na świeże powietrze. Widziałam na ich twarzach zmartwienie i smutek. Niestety popsułam sobie swoje własne przyjęcie, a im zabawę. Miałam już skręcać w stronę hotelu, gdy nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek i odwrócił w swoją stronę. Skierowałam swój zwrok na twarz osoby, która mnie zatrzymała. Miałam głupią nadzieję, aby to był Martin, ale się myliłam. To był Justin. No i powróciły te motyle w brzuchu. Gdy już o nim prawie zapomniałam, a przynajmniej na chwilę wywaliłam z moich myśli, to się zjawia jak by nic się nie stało.
- Czego chcesz?! Myślałam, że na lotnisku wszystko sobie wyjaśniliśmy– krzywdziłam takimi słowami nie dość, że samą siebie to jeszcze bardziej jego.
- Musiałem przyjechać. Nie potrafię bez ciebie normalnie funkcjonować! Nawet Ryan już ze mną nie wytrzymuje.
- Justin  skończ! Proszę ......
- Nie Melody! Za długo siedziałem cicho! Jaki byłem głupi pozwalając ci wtedy odejść na tym cholernym lotnisku!  Żałuję tego. Naprawdę chciałbym cofnąć czas i nie dopuścić w ogóle do naszej kłótni.
- Justin nie rozumiesz mnie. Ja ....
- Melody? Co ty? Coś się stało?
- Ja już kogoś mam!
-Ale..
- Nie Justin nie ma żadnego ale. Ty miałeś Selene, ja też sobie kogoś znalazłam.
- Ile razy mam ci powtarzać, że pomiędzy mną, a Seleną nic nie ma?!
- Jak to nic nie ma?! A te pocałunki?
-Musiałem.
- Jak to musiałeś. Nie możesz już sam decydować za siebie tylko ona ci każe?!
- Może ona nie, ale nasi menagerowie tak. Niestety gdybym ich nie posłuchał straciłbym swoją karierę i zawiódłbym swoich fanów.
- Ach no tak kariera .. Jak mogłabym zapomnieć. Wiesz co to nie moja sprawa. Sory , ale popsułeś mi już dzisiejszy dzień i mam teraz ochotę udać się SAMA do hotelu. 
- No cóż skoro aż tak bardzo mnie nie chcesz widzieć, może źle zrobiłem przyjeżdżając tutaj.
-  Och bardzo źle. Teraz mój chłopak będzie na mnie wściekły, że wyszłam z lokalu praktycznie bez słowa. Nara.
     Nie czekając już na odpowiedź ze strony Justina. Udałam się w stronę hotelu. Wiedziałam, że postępuję źle, ale cóż takie życie. Jak ja w ogóle mogłam mu aż tak nakłamać. Nawet nie wie jak bardzo go kocham! Znowu nawaliłam! Jak przychodzi co do czego, to uciekam od pokazania swoich uczuć. Jak zwykle moja duma i strach przed kolejnym rozstaniem mnie tak mobilizują do takiego zachowania? Sama już nie wiem co ze mną jest nie tak? Jak go nie ma przy mnie to chcę, żeby mnie pocałował i wszystko było dobrze, a  gdy już się zjawi to wszystko jest na odwrót. Staję się podłą żmiją bez uczuć. Jeszcze mieszam w to innych. Swoich najbliższych. Jestem nie fair w stosunku do siebie i do innych. Już miałam dosyć i nałożyłam słuchawki na uszy i wybrałam piosenkę na mojej mp4. Wybrałam : "Coldplay - Every Teardrop Is a Waterfall" i wsłuchałam się w rytm i słowa piosenki.

                                              Oczami Justina :
 Stałem jak ten słup soli, gdy ona odchodziła już w inną stronę. Zrobiłem tak dużo żeby ją znaleźć. Wynająłem ludzi aby odnaleźli mi jej adres. Kiedy już go znaleźli natychmiast tam pojechałem. Niestety nikogo nie zastałem, ani jej rodziców ani jej. Na szczęście jej sąsiadka, która znała angielski  mi wszystko powiedziała. Jak dowiedziałem się od niej, że jest w Krakowie ze znajomymi bez żadnego planu od razu pojechałem do tego miasta. Spędziłem tu dwa dni i jej nie znalazłem. W dzień jej urodzin poszedłem do pewnej kawiarnii. Tam ją spotkałem. Świętowała z przyjaciółmi swoje urodziny. Miała ten wspaniały uśmiech na twarzy. Praktycznie nikogo z tych osób nie znałem. Prócz Norah`y, która również tam była, ale jak widać wszystko potoczyło się zupełnie inaczej. Nie było happy endu. Straciłem ją. Oczekiwałem zupełnie czegoś innego. Jeszcze w dodatku z racji naszej kłótni zapomniałem dać jej prezentu. Nie, nie mogę się tak łatwo poddać. Muszę iść do Norah`y. Ona mi pomoże. Przynajmniej poda mi adres ich hotelu. No tak zapomniałem o najważniejszym chłopaku Melody. To pewnie ten chłopak, do którego tak się przytulała w tej kawairni. W dupie raz się żyję! W końcu Never Say Never. Nie ma nikogo lepszego od Justina i  pomyśleć, że poznałem ją przez jej potrącenie. Dobra dosyć fantazjowania i myślenia. Trzeba się postarać i ją odzyskać. To będzie moja ostatnia szansa. Z powrotem wszedłem do kawiarni w celu pogadania z Norah`a. Jak się nie myliłem. Siedziała z resztą znajomych Melody. Podszedłem do niej i spytałem :
-Norah, mogę cię na słówko?
-Juuustin?! Co ty tu do cholery robisz?! To przez ciebie Melody stąd wyszła?!
-Spokojnie. Chcę ją odzyskać, powiesz mi gdzie jest wasz hotel?
-Justin, co ty kombinujesz?
-Wiem, wiem, że ma chłopaka, ale naprawdę mi na niej zależy.
-Zaraz Melody ma chłopaka? –powiedziała Norah równocześnie z jakąś rudą dziewczyną, która siedziała obok niej.
        Wszyscy znajomi Melody byli wpatrzeni i w słuchani w naszą rozmowę i czekali na ciąg dalszy wydarzeń.
- No tak mi powiedziała.
- Ups ...... Chciała ukryć swoje uczucia. Nie ja mam dosyć! Teraz zapewne udała się do hotelu i będzie się nad sobą użalać. Ja mam już tego dość! –krzyknęła rudowłosa.
-Ale nie rozumiem, czemu ma się nad sobą użalać? –spytałem.
-Ty się pytasz czemu? Codziennie jest : "co  ja zrobiłam? Czemu z nim nie zostałam? Jaka ja jestem głupia? Powiedz Sam czy on mnie jeszcze kocha?”. Tak jest w kółko, a co najgorsze przez cały tydzień praktycznie nic nie jadła, była wrakiem człowieka. Nie pozwolę, żeby teraz się to powtórzyło! Idziesz ze mną!
   Dziewczyna złapała mnie za rękę i chciała już opuścić stolik, kiedy odezwał się ten chłopak, który tulił się tak do mojej Mel.
- Ty chyba nie zamierzasz go do niej zaprowadzić?! Proszę cię ten gej nie ma u niej najmniejszych szans! Jeszcze po tym co zrobił jej w Paryżu. Przyznaj się chciałeś ją tylko przelecieć, nic więcej, a gdy to już się stało, to miałeś ją w dupie i pojawiła się Selena. Przyznam ci jedno fajna dupa  jest  z Melody! Sam bym się z nią przespał!
 - O nie gościu! Przegiąłeś! – i w tym momencie powaliłem gościa moim prawym sierpowym. Biedny koleś  będzie miał limo pod okiem- I zapamiętaj sobie nigdy tak nie mów!
-Dobra bohaterze, choć twoja księżniczka czeka – no  i rudowłosa pociągnęła mnie w stronę wyjścia. Wsiedliśmy w taksówkę i odjechaliśmy w stronę hotelu.

**************************************************
Tak ! Nareszcie dodałam! Planowałam dłuższy, ale coś mi nie wyszło. Postanowiłam zakończyć w tym momencie. Nie wiem kiedy następny rozdział, ale mam nadzieję, że jak najszybciej ! :)
        A teraz podziękuję wam za wszystkie wyświetlenia i komentarze . Mam nadzieję, że będzie tego coraz więcej . :) Pamiętajcie, że jeżeli chcecie być informowane o Nowym Rozdziale to piszcie na moje GG :D 

Rozdział 23

Rozdział dedykowany : Julce :** Dzięki, że to czytasz :D I jesteś z nami :) 


 ***
Miałam bardzo dziwny sen. Śnił mi się Justin. Nawet moja podświadomość jest przeciwko mnie! Byliśmy znowu parą. Dlaczego tak sądzę? Trzymaliśmy się za ręce, wygłupialiśmy się, przytulaliśmy, całowaliśmy ogólnie wszystko było takie idealne. Bardzo bym chciała, aby to się nigdy nie skończyło. Kocham go, choć  tak bardzo chce go znienawidzić. Myślę sobie  teraz jak jestem beznadziejna. Dlaczego nie zostałam z nim na tym lotnisku. Tylko go pocałowałam  i uciekłam  w stronę mojej grupy. Mogło być  tak pięknie, a jak zwykle  popsułam to swoim  honorem oraz dumą. Jestem naprawdę  idiotką, ale cóż on ma Selene, a ja .... No właśnie  ciekawe kogo? Martina? Nie on jest tylko  przyjacielem, w końcu  nie chce być z kimś na siłę. Nazywam się Melody Tucher, która jedzie na swoją  wycieczkę "urodzinową" i ma zamiar dobrze się bawić z przyjaciółmi. Wiem, że teraz myślicie, iż sama nie wiem czego chce. No, ale cóż moje uczucia w obecnej chwili zmieniają się co minutę. To jest najgorsza rzecz jaka może być. Zakochasz się. Ta osoba cię zrani, a potem chociaż masz jej za złe i tak ją bardzo mocno kochasz. Chociaż tak bardzo tę osobę chcesz znienawidzić to ci się nie udaje. Może z czasem ta miłość zgaśnie i o NIM w końcu zapomnę...

*** 
Właśnie wchodzę na dworzec.  Tata ciągnie moją walizkę. Przy peronie 3 mają czekać Martin i jego kumple. Norah oraz Samanta. Sam jest bardzo życzliwą osobą. Traktuję ją  jak własną siostrę,  której nie mam.  Samanta ma rude włosy i bardzo zielone, przypominające  trawę  oczy.  Jest ona ważna w moim życiu, dlatego  rodzice ją na te wycieczkę zaprosili. Tak jak mówiłam, tak było. Czekali już wszyscy. Norah gadała z Martinem i jego dwoma  kolegami, których zupełnie nie znam. Nawet nie widziałam na oczy. Sam stała z boku ze słuchawkami w uszach. Gdy mnie ujrzała od razu  podbiegła  i mocno przytuliła. Zauważyłam, że nadal jest niższa ode mnie. Wiem jedno Sam  oraz ja równa się  odpały i  nie opanowane napady śmiechu. Po ciepłym powitaniu  z moją kochaną kuzynką, podeszłyśmy do pozostałych. Powiedziałam im po prostu "cześć " na powitanie. Po kilkunastu minutach  rozmowy o niczym, podjechał  pociąg. Chłopacy wzięli nasze bagaże i wnieśli je do pociągu. Ja tylko szybko pożegnałam się z rodzicami, po czym dołączyłam się do reszty. Zdążyli oni już zająć miejsca w przedziale, więc zostało mi tylko usiąść na przeznaczonym siedzeniu. Podróż była bardzo męcząca. Ja byłam pochłonięta rozmową z Sam. Norah za to z chłopakami. Zawsze jak pamiętam to ja lepiej dogadywałam się z płcią przeciwną, lecz teraz jak widać jest na odwrót.  Dowiedziałam się jedynie, że  kumple Martina nazywają się Jared i Tom. Jak na razie tyle mi wystarczało. Podróż pociągiem ciągnęła się bardzo długo. O godzinie 16 byliśmy na miejscu. Opuściliśmy dworzec, wsiedliśmy do autobusu i udaliśmy się do "naszego" hotelu, w którym przez najbliższy czas będziemy nocować. Dostaliśmy 2 pokoje. Jeden był mój, Sam oraz Norah, a drugi chłopaków. Każdy z nas wziął szybki prysznic i przebrał w świeże ciuchy. Po godzinie, gdy już byliśmy gotowi, udaliśmy się na malutką wycieczkę do centrum. Oczywiście ja z Sam poszłyśmy same na malutkie zwiedzanie. Chciałam jak najwięcej unikać Norah`y i jej bandy.  Może dlatego, że przez ten Paryż trochę się poróżniłyśmy. Przez całą resztę dnia nadrabiałyśmy z Sam ten czas, w którym nie miałyśmy ze sobą kontaktu. Opowiedziałam jej o Justinie. Jako jedyna mnie zrozumiała oraz zaproponowała, że mi pomoże. Po kilku godzinnym chodzeniu wróciłyśmy do hotelu. Okazało się, że reszta już dawno tam była. Na szczęście na mieście zjadłyśmy dużą pizze, więc nie byłam głodna. Po kilku minutowym przebywaniu w pokoju, zabrałam piżamę i potrzebne rzeczy. Poszłam do łazienki, wzięłam  długi oraz odprężający prysznic. Po opuszczeniu łazienki ułożyłam się w łóżku i natychmiast zasnęłam. Każdy dzień wycieczki był bardzo monotonny. Cały czas spędzałam czas z Sam, która starała mi się pomóc. Z Norah`a od przyjazdu nie zamieniłam ani jednego słowa. Było mi przykro, że tak ją ranię, ale potrzebuje jak na razie odetchnąć. Wszyscy ignorowali moje humorki, aż do czasu dnia kiedy nadeszły moje urodziny. Sam postanowiła przełamać te moje "ciche dni".
-Melody mam tego dość ! - krzyknęła. 
- Ale Sam nie rozumiem o co ci chodzi.
- O co mi chodzi? Zachowujesz się jak wrak człowieka! Nawet nie wiem kiedy ostatnio pojawił się uśmiech na twojej twarzy. Może inni to tolerują, ale ja mam dosyć! Dzisiaj są twoje siedemnaste urodziny i zamierzam zrobić z tobą porządek. Założysz dzisiaj swoją ulubioną fioletową sukienkę. Pójdziesz dzisiaj ze mną do kawiarni  na duże ciasto oraz pyszną herbatkę, gdyż wiem iż nie pijesz kawy. I mam nadzieję, że już nie będziesz się zachowywać jak przez te ostatnie 3 dni! 
- Dobrze. Dla ciebie wszystko, ale nie wymagaj zbyt dużo.
- Tak jest! Powraca stara Melody!
 
    Zrobiłam tak jak Sam mi kazała. Ubrałam swoją śliczną fioletową sukienkę. Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam razem z moją kochaną kuzynką na miasto. Właściwie do wybranej przez Sam kawiarni. Szłyśmy około piętnastu minut, przez całą drogę śmiejąc się i wygłupiając. Czułam, że powraca ta stara Melody. Gdy usiadłyśmy w kawiarni, Sam zamówiła nam napoje i ciastka. Po jakiejś półgodzinnej rozmowie, zgasły światła w kawiarni. Nikt nie wiedział  co się dzieję. Nagle z zaplecza wyjechał wielki tort, a zza niego pozostali uczestnicy "wycieczki urodzinowej ". Nie wiecie jaki miałam zaciesz. Gdy światło się zapaliło, wszyscy goście kawiarni wstali i śpiewali mi "Happy Birthday"! Natychmiast przytuliłam Sam i popłakałam się ze szczęścia. Po ciepłym uścisku z moją kochaną kuzynką, podbiegłam do pozostałej czwórki i również ich mocno uściskałam. Gdy tuliłam się do Martina, ujrzałam w kącie znajomą mi twarz. W momencie kiedy tak długo patrzałam na  chłopaka, nasze spojrzenia się spotkały. Teraz, gdy ujrzałam jego twarz, wiedziałam, że to był...


**********************************************

Dzięki, dzięki :) Jesteście niesamowici! Dziękuję wam za tyle wyświetleń i komentarzy! :) Jesteście moimi kochanymi young bloodowcami :D Kocham was! Nie wiecie jak bardzo wasze komentarze i ciepłe słowa dla mnie znaczą! Przyszły rozdział może pojawi się w sobotę lub w niedzielę :) Mam nadzieję, że ten rozdział przypadł wam do gustu ! :) 

Rozdział 22

                                               Oczami Melody :

           Zaczęłam przepakowywać ubrania z obozu. Co nadawało się na wycieczkę wpakowywałam do drugiej walizki. Dopakowałam jeszcze czystą bieliznę, kilka par jeansów, bluzek, bluz i innych potrzebnych rzeczy. Właściwie  to mi dużo  czasu nie zajęło. Znowu moja walizka  była wypchana  po brzegi, jakbym jechała na miesiąc, a nie na tydzień. Po skończonej pracy zeszłam schodami na dół, aby powiadomić  rodziców  o spakowaniu się na wycieczkę "urodzinową"  do Krakowa. W ogóle  nie rozumiem  zachowania Norah`y. Raz ma  do mnie jakieś wąty, a za chwilę rozmawia  z moimi rodzicami o wyjeździe informuje ich, że jadą z nami jeszcze jacyś koledzy. Fajnie wiedzieć, iż raczyła mnie o tym poinformować, a jak wiem to MÓJ wyjazd "urodzinowy". Nie mam pojęcia jakie ona ma motywy, iż robi takie rzeczy. Mam zamiar do niej pójść i wyjaśnić  sprawę, lecz najpierw czeka mnie rozmowa z rodzicami. 

***

 -Jestem już spakowana. Mogę iść teraz do Norah`y, bo muszę z nią porozmawiać- powiadomiłam rodziców siedzących w salonie.

-Dobrze, zaraz pójdziesz. Tylko wpierw  musisz  wyjaśnić nam  swoje zachowanie -odpowiedział srogo tata.  

             Wiedziałam, że bez tego się nie obejdzie, dlatego usiadłam na fotelu obok nich.

- Ale co mam wyjaśniać ?-zapytałam. 

- Może, dlaczego byłaś przybita, te łzy w oczach, płakanie przez sen, zdjęcia w gazetach z jakimś gwiazdorem?! 

- Byłam przybita, bo obóz się skończył, dlatego miałam łzy w oczach jak jechaliśmy do domu. Czy ja płakałam przez sen?  I o jakie zdjęcia  wam chodzi?

-Tak , płakałaś. Twoja mama  myślała, że coś ci jest  i zerkała w nocy do twojego pokoju co jakiś czas. Twój szloch było słychać, aż w naszej sypialni. 

-Przepraszam, chyba śnił mi się jakiś koszmar. Nie kontroluje swoich snów. 

-Młoda panno niech ci  będzie, a jak wyjaśnisz te zdjęcia? - tata  przysunął mi gazety pod nos. 

       Mama przez cały czas się nie odzywała, tylko wpatrywała się  we mnie oczekując odpowiedzi na pytania zadawane przez ojca. Zawsze było na odwrót tata siedział cicho, a ona zadawała miliony dociekliwych pytań. Nigdy nie miałam zbyt dużej prywatności. Spojrzałam w końcu na zdjęcia, podstawione przez tatę.  Nie widziałam ich wcześniej, no może prócz kilku. Faktycznie byłam tam ja .... i Justin. Jego imię cały czas powodowało u mnie tzw. "kluchę w gardle ". Nie mogłam  się od tego wymigać.  Wyraźnie było widać moją twarz. W gazetach roiło się od fotografii z naszych randek, jak siedzimy w samochodzie, wychodzimy przytuleni do siebie z hotelu, czułe pocałunki  w różnych miejscach  i najgorszy  błąd w moim życiu  popełniony na lotnisku tzn. to nasze całe pożegnanie, którego nie mogę zapomnieć. Ten smak jego ust ... STOP! KONIEC TEGO!

- To tylko kolega nic więcej. 

-Melody, to jest gwiazda to po pierwsze! Czemu się z nim całujesz prawie na każdym kroku jak widać na tych zdjęciach! Tak się postępuję z kolegą?! W dodatku na niektórych fotografiach trzyma cię za dupę! Masz to wyjaśnić w tej chwili! - krzyknął ojciec, aż podskoczyłam na fotelu. 

-Przestań się na nią drzeć! - w końcu odezwała się mama- Melody  powiedz  mi czy on ci coś zrobił, dlatego płakałaś? 

-Nie mamo  nic mi nie zrobił. Nadal jestem dziewicą - gdyby tylko znała prawdę to dostałaby zawału. 

- Dobrze, to najważniejsze. NIC więcej nie chcemy wiedzieć prawda? - tu skierowała wzrok na tatę. 

-Tak jasne - odpowiedział ojciec i wkurzony poszedł na piętro. 

-Nie martw się  tata tak ma. Nie może przywyknąć do tego, że jego mała córka  kogoś ma i to w dodatku sławnego. Bardzo cię kocha to dlatego. 

- Mamo, ale ja nie jestem z Justinem. Nic pomiędzy nami nie ma. Może na początku była jakaś chemia, ale pękło to jak bańka mydlana. Proszę mamo skończmy już jego temat.

- Muszę ci przyznać ładny jest. Masz dobry gust. Pomyśleć, że kiedyś go uwielbiałaś i miałaś cały pokój w jego plakatach, ale jakiś rok temu wszystko wyrzuciłaś do śmieci i stwierdziłaś, że się zmienił. Teraz go poznałaś w Paryżu, a nawet się z nim całowałaś. Przepraszam już kończę, ale mam jeszcze jedno pytanko. Wszystko ok w sensie z twoim zdrowiem? No wiesz ten wypadek. 

- Tak mamo. Wszystko okey. Zostało mi tylko kilka siniaków. 

- Czemu tak długo byłaś w szpitalu? 

- Ponieważ troszkę kręciło mi się w głowie i "lekko" bolał mnie brzuch. 

-Ale teraz wszystko okey?

- Tak mamo ....

- Dobrze a wiadomo już kto to zrobił? No wiesz ukarali już go za to?

- Nie chciałam, żeby GO ukarali, więc nie złożyłam pozewu. 

- Czyli wiesz kto to zrobił?

- Tak to był ....Juuu...stin. 

- Kto?

- Justin! Pozwól, że teraz pójdę do Norah`y - nie czekając na pozwolenie wstałam z fotela, ubrałam trampki i wyszłam z domu.

                Przez całą 5-minutową drogę płakałam. Dlaczego wszyscy mi o NIM przypominają. Jeszcze dzisiaj czeka mnie ciężka rozmowa z moją "przyjaciółką". Mam nadzieję, że ta wycieczka  pomoże mi  o nim zapomnieć. Choć wiem, że to będzie  trudne. W końcu, gdy darzy się drugą osobę tak silnym uczuciem jakim jest miłości. To nie da się o niej zapomnieć. Może kiedyś otworzę swoje serce  dla innego chłopaka, lecz na razie nie mam takiego zamiaru, gdyż moje serce jest rozdarte na tysiąc małych kawałków. Dlaczego w życiu co najgorsze spotyka właśnie mnie. Co ja zrobiłam takiego złego, że Bóg aż mnie tak karze. Jestem już pod drzwiami domu Norah`y. Muszę wyjaśnić z nią kilka  faktów. Wdech, wydech. Dobra dzwonie.

***

Weszłyśmy razem do pomieszczenia zwanego jej pokojem. Ona usiadła na łóżku, ja cały czas stałam. Nie zamierzając usiąść. Widziałam po jej minie, że Norah nie zacznie tej rozmowy, więc wzięłam sprawy w swoje ręce.

- Norah możesz mi wyjaśnić kilka rzeczy? 

-Niby jakich?

- Hmmm ...Pomyślmy dlaczego się tak zachowujesz?!

- Zachowuje się normalnie.

-To czemu tak na mnie naskoczyłaś w Paryżu? Czy coś przede mną ukrywasz?

- Widzę, że tobie nic nie umknie. Dobra powiem ci. Planowałam pomóc Martinowi. 

- W czym niby pomóc?

- W podbiciu twojego serca?- tu mnie zadziwiła.

- Niby po co? Wiedziałaś przecież, że byłam z Justinem - w tym momencie poleciała mi jedna samotna łza po policzku . 

- Zauważyłam, że wam się nie układa, a Martin mi się zwierzył  i tak jakoś wyszło. Wszystkie te spotkania nie były przypadkowe. To, że koło ciebie usiadł w samolocie to też była moja intryga, w którą wciągnęłam panią Margaret. Nawet nie wiesz jak on się wkurzył jak dowiedział się o Justinie. Ta sytuacja w mieście. Chciał do niego podejść i mu porządnie przyłożyć.

- Powiedziałaś mu?!

- yyy...

-Dobra nie kończ. Już wiem co chcesz mi powiedzieć. Czyli myślisz, że jak on pojedzie z nami na tą "urodzinową" wycieczkę, to pomiędzy nami coś zaiskrzy?

- No taaak.

- To się grubo mylisz! Kocham Justina. Niestety zrobił coś okropnego, ale uwierz, iż w tym momencie chciałabym się w niego wtulić i poczuć jego zapach perfum, pocałować go w usta. Najlepiej już nigdy od niego nie odejść choćby na jeden metr. Nie wiesz jak to  jest, bo ty nigdy nie miałaś chłopaka. Taka prawda Norah`a. Ty tak naprawdę gówno wiesz, więc proszę cię nie mieszaj w moim życiu. Jedziesz ze mną na tą cholerną wycieczkę i dopilnujesz, aby twój kochany przyjaciel nie zrobił czegoś głupiego, co by wszystko  zrujnowało! - gdy skończyłam moją przemowę, trzasnęłam  drzwiami i szybkim tempem opuściłam jej dom. 

        Znowu płakałam. Nie wiem już który raz płaczę, ale  już naprawdę nie wytrzymuje emocjonalnie. Biegłam jak najszybciej do domu. Wbiegłam do niego z takim impetem, iż rodzice siedzący w salonie natychmiast podbiegli do przedpokoju. Cały czas zadawali pytania : "Co się stało? Nic ci nie jest? Ktoś ci coś zrobił? ". Nie odpowiedziałam na żadne z nich. Wbiegłam po schodach na piętro. Wzięłam szybki prysznic i rzuciłam się na łóżko. Jutro ta cholerna wycieczka, na którą nawet nie mam ochoty!  Mam dosyć tego wszystkiego! Mam dosyć siebie! Dosyć moich bliskich! Dosyć swojego życia! Płacząc porwał mnie Morfeusz w swoje sidła. Już kolejny  raz zasypiam płacząc.
*************************************

Dziękuję wam za wszystko :* Jak zawsze nie wiecie jak wasze komentarze na mnie działają ;D #MUCHLOVE ! Jesteście najlepszymi youngbloodowcami na świecie :)  


                                                                                                     

Rozdział 21

Rozdział dedykowany : @JulietFromPL_

                                          Oczami  Justina :
Ktoś nagle zakrył mi oczy. Tylko jedna osoba mogła to być. Przecież to Melody!  Nawet nie otwierając oczu, sprytnie obróciłem się i wpiłem się w usta tej osoby. Słyszałem tylko odgłosy fleszy i pytania zwracane w moją stronę. Nie wiedziałem o co chodzi.  Liczyła się tym razem tylko ona! Mam nadzieję, że wszystko teraz się ułoży. Przesuwałem ręką po jej włosach i coś mi nie pasowało. To nie były moje kochane loczki. Natychmiast otworzyłem oczyi zobaczyłem przed swoimi oczami Selenę! Co?! Natychmiast odepchnąłem dziewczynę ode mnie. Ona zdziwiona moją reakcją zapytała :
- Justin coś nie tak? Wyglądasz jakby cię tir przejechał.
- Bo tak właśnie się czuję. Spaprałem sprawę! Nieodzyskam jej tak szybko, a to wszystko przez ciebie. Nie mogłaś wybrać sobie kogoś innego na chłopaka, tylko akurat mnie. Akurat kiedy poznałem Melody!  Tak tą dziewczynę, którą straciłem przez Twoje głupie dziecinne intrygi! Naprawdę jesteś żałosna, że bawisz się jeszcze w takie zabawy z chłopkiem. Dziewczyno masz 19 lat, nie 14! 
- Justin ty masz gówno do gadania! Nie osądzaj mnie, bo ty nic nie wiesz!  Mogę wykonać jeden telefon i będziesz skończony! Twoje życie prywatne jak i  kariera. Od kiedy jesteś taki Justin?! To wszystko przez tę dziewczynę! Kiedyś miałeś jedną dziewczynę na noc, reszta cię nie interesowała. Co się z tobą dzieję! Może jej płacisz co?! Tania dziwka i tyle.
- Teraz przesadziłaś! Wiesz?!  Ona nie jest dziwką! Osiągnęła w życiu więcej niż ty! Osiągnęła jedną najważniejszą rzecz w moim życiu! Moje serce, które kiedyś było z kamienia. Gdyby nie ona w tej chwili uprawiałbym seks z kolejną napotkaną dziewczyną. W ogóle skąd wiedziałaś, że tu jestem?!
- Hahahha! A to jest mój drogi moja sprawa, a teraz wyjdziemy za rękę z tego cholernego zatłoczonego lotniska i będziemy udawali parę! Czy to ci się podoba, czy nie!
- Chcesz żebyśmy byli w gazetach? Tylko o to ci chodzi prawda?
- Dokładnie.
- Więc zrobię z tobą skandal i dostaniesz to czego chcesz. Teraz ty wychodzisz  SAMA, a  ja za chwilę wyjdę. Nie czekasz na mnie odjeżdżasz! Kłótnia wywoła więcej zaciekawienia niż jakaś twoja kolejna miłość! A teraz pozwolisz, że udam się na chwilę do kasy, bo muszę coś zrobić! – nie czekając na odpowiedź ze strony Gomezówny udałem się w stronę kas.
Mam nadzieję, że media w Polsce również  dostaną informację o ,,naszym” rozstaniu. Teraz sprawdzę kiedy jest najbliższy lot do Polski. Po wykupieniu biletu skontaktuję się z Ryanem. Zaniedbałem go ostatnio. Przygotuję również prezent dla Melody. Taki przeprosinowy prezent, a będzie TO .....
                                           Oczami Melody :
Właśnie siedzę w samolocie obok Martina. To dziwne, że zostawił Norah. Za 3 minuty wzbijemy się w przestworza. Czuję się jakby ktoś wyrwał mi serce. Dlaczego ja go pocałowałam. Jeszcze pogorszyłam sprawę.  Położyłam swoją głowę na ramieniu  Martina. Leżałam tak chwilę, kiedy poczułam wibrację w kieszeni. To był mój telefon. Dzwonił Chris? o.0 Ciekawe co się stało.
-Słucham ?
- Hey Melody. Jesteś jeszcze w Paryżu?
-  Hey. Jestem w samolocie. Czemu pytasz?
- Chciałem się spotkać. No cóż  .... Ogólnie to w jakim mieście mieszkasz w Polsce?
- W Warszawie. Piękne miasto. Chcesz przyjechać?
- Możliwe, że wybiorę się tam zimą i  chciałem się zapytać czy byśmy się spotkali?
- Nie ma sprawy. Nie mam nic przeciwko. Wiesz przecież, że o takie rzeczy nie musisz się pytać. Przepraszam cię, ale muszę kończyć wylatujemy. Zgadamy się jakoś. Pa pa. –  nawet nie czekając na odpowiedź z jego strony rozłączyłam się.
Przez cały czas moja głowa spoczywała na ramieniu Martina. Nagle swoją rękę mieżwił moje włosy. Każdy mój niesforny loczek oplatał sobie wokół palca. Dziwne zachowanie, ale było mi przyjemnie. Czułam się przy nim jak przy dobrym przyjacielu. Nie traktuje go jak Justina. No właśnie Bieber. Na samą myśl o nim spływały mi łzy. Ten pocałunek przypomniał mi wszystkie spędzone z nim chwilę. Nasz seks, nasze randki, spotkania, wypadek. Od niego się zaczęło. Łzy spływały jedna za drugą. Moczyłam coraz bardziej koszulę Martina. On tylko ścierał moje łzy z policzka, głaskał po plecach robiąc opuszkami palców jakieś wzorki próbując mnie uspokoić. Świetnie mnie rozumiał, gdyż nie wypytywał co się stało ani mnie nie pocieszał. Wystarczyło, że siedział obok. Jest wspaniały pod tym względem. Może Norah miała rację co do niego, że byśmy do siebie pasowali? Na razie nic nie planuję, muszę się pozbierać po Justinie. Potem zobaczymy co los dla mnie przygotował. Podróż była znośna. Lecieliśmy jakieś  2 godzinki, więc nie było tak źle. Bez żadnych turbulencji. Na lotnisku pożegnałam się z Martinem ciepłym uściskiem i buziakiem. Z racji, że w Polsce było deszczowo i pochmurnie.  Martin pożyczył mi swoją bluzę. Jak on to nazwał będzie przynajmniej pretekst do spotkania się. Po odprawie zobaczyłam moich rodziców czekających już na mnie z niecierpliwieniem.  Powitaliśmy się ciepłym uściskiem. Tata zabrał moją  walizkę i udaliśmy się do samochodu. Wiedziałam, że mama będzie chciała wyjaśnień co do Justina. Jakoś będę musiała przez to przebrnąć. Jeszcze wyjaśnić dlaczego nie odzywamy się z Norah  oraz czyja jest bluza, którą mam na sobie.  To były standardowe  pytania rodziców. Przez całą podróż samochodem nie odezwałam się ani słowem. Po wejściu do domu, natychmiast poszłam bez słowa do pokoju. Położyłam się na łóżku i odpłynęłam ze łzami w oczach w głęboki sen. Śnił mi się oczywiście ON. Justin i ja w tym śnie byliśmy nadal szczęśliwą parą. Świetnie się nam układało. Sen był strasznie długi i taki piękny. Szkoda, że tak nigdy nie będzie, bo to koniec. Niepotrzebnie mu mówiłam, żeby się ze mną nie kontaktował. Żałuję tego bardzo. Już nigdy nie zobaczę jego czekoladowych, magicznych oczu, nie poczuję smakuj jego ust, nawet nie dotknę jego żadnej części ciała. Obudziłam się o 7 rano. To chyba przez przyzwyczajenie z obozu. Zrobiłam sobie i rodzicom śniadanie. Kanapki położyłam na talerzu. Przyniosłam im je do łóżka. Potem tylko doniosłam zbożową kawę na pobudkę. Oczywiście byli wielce zdziwieniu, że wstałam bardzo wcześnie i zrobiłam im taką niespodziankę. Zazwyczaj to ja spałam długo i nigdy nie robiłam im niespodzianek takiego typu. Jedyne co powiedzieli, że jeżeli tak działają na mnie obozy, to może wyślą mnie gdzieś jeszcze w przyszłym roku. Zmartwiłam ich tylko odpowiedzią. Gdyż usłyszeli, że nie chce już jechać na żaden obóz. Jedyne co pragnę to rozpocząć naukę w liceum, bo dzięki niej pozbędę się zbędnych myśli o Justinie.  Po krótkiej wymianie bezsensownych zdań z moimi rodzicami. Między innymi skróconej opowieści o Paryżu  udałam się do swojego pokoju w celu poszperaniu w sieci. Na  twitterze miałam dużą ilość followersów, bo zaczął mnie śledzić Pan Gwiazda. Plus jeszcze wysłał mi Tweet z napisem "I love you and miss you ". Rozśmieszył mnie tym. Dobra weszłam jeszcze na facebooka, tam nic ciekawego nie zobaczyłam. Tylko kilka wiadomości od znajomych i przyjaciół z dawnej szkoły. Postanowiłam, że odpiszę im później. Jeszcze tylko weszłam na chwilę na portal plotkarski, a tam tylko praktycznie Bieber. Z ciekawości weszłam na jeden z artykułów, który brzmiał : "Justin i Selena kłótnia na lotnisku przez jakąś dziewczynę". Jak się domyślałam były tam zdjęcia moje i jego całujących się na lotnisku, potem jak całował się z Seleną również na lotnisku. Potem jak się kłócili. Na koniec artykułu był jakiś niewyraźny filmik. Był tam kawałek ich kłótni. Obejrzałam ją i usłyszałam coś czego nie powinnam! Usłyszałam w nim swoje imię. To mnie jeszcze bardziej dobiło i wyłączyłam laptopa jak najszybciej. Zapewne im zapłacił za to, bo straci dobrą opinię! Ze mną nie takie gierki panie Gwiazda.  Chociaż go nienawidzę to i tak go kocham. Te uczucia są takie frustujące. Obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie wejdę na portale plotkarskie! Mam nadzieję, że słowa dotrzymam. Wiem, że mam dziwne zachowania raz płaczę, iż go kocham, a innym razem, że nie chcę go widzieć oraz, iż go nienawidzę. Niestety tak mają osoby nieszczęśliwie zakochane. Miejmy nadzieję, że w końcu o nim zapomnę. Po chwili weszła do mojego pokoju moja mama, usiadła ona na moim łóżku i powiedziała:
- Melody mamy dla ciebie niespodziankę. Niedługo są twoje urodziny dokładnie za tydzień. Dnia 28.08 masz urodziny. Dlatego z tatą postanowiliśmy, że pojedziesz do Krakowa.
-Ale tak sama?
-Nie kochanie pojedziesz z Samantą – twoją kuzynką, Norah i Patricia. Z tego co wiem  Norah mówiła, że jedzie z wami jeszcze kilku kolegów.
-Zaraz Norah?! Przecież się pokłóciłyśmy? Gadałaś z nią?
- Tak i powiedziała, że to była mała sprzeczka. Spakuj się, jutro wieczorem macie pociąg.
- Mamo na ile tam jadę?
- Postanowiliśmy z tatą, że na tydzień.
-Ale przecież szkoła?
-O to się nie martw.
- Dziękuję mamo !- usłyszawszy to, rzuciłam się mamie na szyję.
Od razu po podziękowaniu mamie, zbiegłam na dół przytulić tatę. Nie mogę w to uwierzyć jadę do Krakowa na tydzień  bez rodziców. To będą najlepsze urodziny! Na pewno Norah zadbała o to, żeby Martin z nami pojechał, a z nim jego koledzy. Norah nieźle to zaplanowała. Może na tym wyjeździe zbliżę się do Martina?  



*********************************************
Jestem zadowoloną, że zebrałam się do napisania tego rozdziału. Miejmy nadzieję, że wam się spodoba :) Dziękuję za wszystko za 12 tysięcy wyświetleń i za 377 komentarzy. Jesteście najlepsze. Kocham was ! Dziękuję wam z całego serca, że jest nas coraz więcej. Na początku tego bloga myślałam, że to będzie jakiś nie wypał. Teraz widzę jak was on wciąga i bardzo się z tego powodu cieszę.